Sejm ponownie nie odrzucił weta – ustawa o kryptoaktywach przepada
W głosowaniu przeprowadzonym 17 kwietnia 2026 roku Sejm po raz drugi nie zdołał przełamać weta prezydenta Karola Nawrockiego wobec ustawy o rynku kryptoaktywów. Za odrzuceniem weta opowiedziało się 243 posłów, przeciw było 191, a trzech parlamentarzystów wstrzymało się od głosu. Do skutecznego przełamania weta wymagana była większość kwalifikowana 3/5 głosów, czyli co najmniej 276 – zabrakło zatem aż 33 głosów.
W praktyce oznacza to, że projekt ustawy w dotychczasowym kształcie definitywnie trafia do kosza. Co istotne z perspektywy prawnej, była to de facto niemal identyczna wersja regulacji, którą prezydent zawetował już wcześniej. Jedyna zmiana dotyczyła maksymalnej stawki opłaty za nadzór – szczegółu, który nie usuwał fundamentalnych zastrzeżeń zgłaszanych zarówno przez głowę państwa, jak i przez środowisko prawnicze oraz branżę kryptowalutową.
Sytuacja ta stawia Polskę w dość specyficznym położeniu regulacyjnym. Formalnie rozporządzenie MiCA (Markets in Crypto-Assets Regulation) obowiązuje bezpośrednio we wszystkich państwach członkowskich UE, jednak brak krajowej ustawy wdrażającej oznacza, że nie istnieje polski organ wyznaczony do pełnienia funkcji nadzorczych przewidzianych przez unijne przepisy. Tworzy to lukę, która rodzi realne konsekwencje zarówno dla przedsiębiorców, jak i dla inwestorów indywidualnych.
Dlaczego ustawa budziła tak poważne kontrowersje prawne?
Oficjalnym celem ustawy było dostosowanie polskiego porządku prawnego do rozporządzenia MiCA. Problem polegał jednak na tym, że polska wersja regulacji wykraczała znacznie poza minimum wymagane przez prawo unijne. To właśnie zakres tych dodatkowych przepisów budził największy sprzeciw ekspertów prawa finansowego i technologicznego.
Najwięcej kontrowersji wywoływały bardzo szerokie kompetencje przyznane Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). Wśród najbardziej spornych uprawnień znajdowały się:
- Blokowanie ofert publicznych kryptoaktywów – KNF mogłaby wstrzymywać emisje tokenów jeszcze przed ich przeprowadzeniem, bez konieczności wykazania konkretnego naruszenia.
- Zawieszanie przebiegu ofert – organ nadzoru zyskiwałby prawo do interwencji w trakcie trwających już procesów sprzedaży aktywów cyfrowych.
- Blokowanie domen internetowych – mechanizm umożliwiający ograniczanie dostępu do stron podmiotów działających na rynku krypto.
- Wysokie koszty nadzoru – opłaty za licencje i bieżący nadzór, które mogłyby stanowić barierę wejścia dla mniejszych podmiotów.
- Możliwość paraliżowania działalności firm przed prawomocnym rozstrzygnięciem sporu – co w praktyce oznaczałoby stosowanie sankcji bez wyroku.
Eksperci od miesięcy alarmowali, że tak skonstruowane przepisy mogłyby uczynić Polskę najbardziej restrykcyjną jurysdykcją kryptowalutową w całej Unii Europejskiej. W kontekście zasady paszportyzacji licencji, która jest fundamentem rozporządzenia MiCA, oznaczałoby to po prostu migrację firm do krajów o łagodniejszym reżimie regulacyjnym – bez utraty prawa do obsługi polskich klientów.
Afera zondacrypto – argument polityczny czy realne zagrożenie?
Kluczowym wątkiem towarzyszącym debacie parlamentarnej była afera wokół giełdy zondacrypto, którą rząd Donalda Tuska próbował wykorzystać jako argument za koniecznością uchwalenia ustawy. Narracja koalicji rządzącej sugerowała, że brak regulacji naraża polskich inwestorów na straty podobne do tych, jakie dotknęły użytkowników wspomnianej platformy.
Ta argumentacja ma jednak poważną lukę prawną. Zondacrypto działa na podstawie licencji wydanej w Estonii, nie w Polsce. Jest to podmiot zarejestrowany poza polską jurysdykcją, co oznacza, że nawet pełne wejście w życie ustawy o rynku kryptoaktywów nie objęłoby tej giełdy bezpośrednim polskim nadzorem. Problemy z wypłatami środków, na które skarżą się użytkownicy, są więc regulowane przez prawo estońskie i tamtejsze organy nadzoru.
Na tę niespójność zwracał uwagę szef Kancelarii Prezydenta, Zbigniew Bogucki, wskazując, że łączenie sprawy zondacrypto z wetowaną ustawą stanowi raczej próbę politycznej instrumentalizacji niż merytoryczny argument za konkretnymi rozwiązaniami legislacyjnymi. Z perspektywy prawnej trudno się z tą oceną nie zgodzić – budowanie regulacji w oparciu o przypadek, którego dana ustawa i tak by nie objęła, podważa wiarygodność całego procesu legislacyjnego.
Co to oznacza dla inwestorów i firm kryptowalutowych w Polsce?
Odrzucenie ustawy nie oznacza, że rynek kryptoaktywów w Polsce pozostaje całkowicie nieuregulowany. Rozporządzenie MiCA jako akt prawa unijnego stosuje się bezpośrednio, co oznacza, że podstawowe obowiązki dotyczące np. publikacji white paper czy zasad prowadzenia działalności przez dostawców usług kryptoaktywowych formalnie obowiązują. Problem tkwi jednak w egzekwowaniu tych przepisów bez wyznaczonego krajowego organu nadzoru.
Dla inwestorów indywidualnych obecna sytuacja oznacza konieczność zachowania szczególnej ostrożności. Brak jasnych ram nadzorczych sprawia, że w przypadku problemów z platformą kryptowalutową dochodzenie roszczeń może być znacznie utrudnione. Warto w tej sytuacji korzystać wyłącznie z giełd posiadających licencje wydane przez wiarygodne organy nadzoru krajów UE.
Z kolei przedsiębiorcy z branży blockchain i kryptowalut stają przed dylematem strategicznym. Wielu z nich rozważa uzyskanie licencji w innym państwie członkowskim i obsługiwanie polskiego rynku w ramach zasady swobody świadczenia usług. Choć jest to rozwiązanie zgodne z prawem, generuje dodatkowe koszty i komplikacje operacyjne.
Perspektywy legislacyjne na najbliższe miesiące
Dwukrotne nieprzełamanie weta prezydenta pokazuje, że ustawa w obecnym kształcie nie ma szans na uchwalenie. Rząd stoi przed wyborem: albo przygotuje nowy projekt, uwzględniający zastrzeżenia prezydenta i branży, albo Polska pozostanie w regulacyjnym zawieszeniu. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem wydaje się powrót do prac legislacyjnych jesienią 2026 roku, już z istotnie zmodyfikowaną wersją przepisów.
Kluczowe będzie znalezienie równowagi między ochroną konsumentów a konkurencyjnością polskiego rynku. Branża nie kwestionuje potrzeby regulacji – sprzeciwia się nadmiernej restrykcyjności, która wypchnie działalność za granicę, nie dając polskim inwestorom realnej ochrony.
Potrzebujesz pomocy prawnej w sprawie kryptoaktywów?
Dynamicznie zmieniające się otoczenie regulacyjne rynku kryptowalut wymaga profesjonalnego wsparcia prawnego. Niezależnie od tego, czy jesteś inwestorem indywidualnym poszukującym ochrony swoich środków, czy przedsiębiorcą planującym działalność w branży blockchain – znajomość obowiązujących przepisów i nadchodzących zmian jest kluczowa dla bezpieczeństwa Twoich interesów.
Skontaktuj się z naszą kancelarią, aby uzyskać indywidualną konsultację prawną dotyczącą regulacji kryptoaktywów, wymogów rozporządzenia MiCA, procedur licencyjnych oraz ochrony praw inwestorów na rynku aktywów cyfrowych. Nasi specjaliści pomogą Ci bezpiecznie poruszać się w gąszczu przepisów i podejmować świadome decyzje.






