Rozwód stulecia: Musk vs. Trump – koniec amerykańskiego bromansu z miliardami w tle 2

Rozwód stulecia: Musk vs. Trump – koniec amerykańskiego bromansu z miliardami w tle

Wprowadzenie

Jeszcze kilka tygodni temu wspólne zdjęcia Donalda Trumpa i Elona Muska z Gabinetu Owalnego miały symbolizować nową erę amerykańskiej potęgi – mariaż technologii, władzy i innowacji. Dziś to już przeszłość.
Rozwód stulecia – jak określają to media – właśnie stał się faktem. I jak w każdej sprawie o podział majątku, chodzi o wpływy, wielkie pieniądze i urażone ego.

Kulisy upadku polityczno-biznesowego sojuszu

Relacja Musk–Trump była wyjątkowa od początku. Z jednej strony ekscentryczny innowator, z drugiej twardogłowy polityk. Ich związek rozpoczął się od wielkich nadziei – Musk wsparł kampanię Trumpa w 2024 roku sumą przekraczającą 250 mln dolarów, w zamian zyskując bezprecedensowy wpływ na administrację federalną jako nieformalny szef Departamentu Efektywności Rządu (DOGE).

Ale sielanka skończyła się wraz z prezentacją ustawy Trumpa „One Big, Beautiful Bill”, w której Musk dopatrzył się… zamachu na przyszłość elektromobilności. Ustawa przewidywała m.in. likwidację dopłat do aut elektrycznych i wzrost deficytu o setki miliardów dolarów.

Skutki dla gospodarki? Gigantyczne

Reakcje rynku były natychmiastowe:

  • Akcje Tesli spadły o 15%, co oznaczało utratę ponad 100 mld dolarów wartości rynkowej,
  • JPMorgan ostrzega, że samo zniesienie federalnej dopłaty $7500 do EV może oznaczać stratę 1,2 mld dolarów rocznego zysku dla Tesli,
  • 3 mld dolarów w rządowych kontraktach dla SpaceX – zagrożone.

Nie tylko Musk może ucierpieć. Firmy takie jak Ford i GM, które zainwestowały miliardy w produkcję elektryków, licząc na stabilne regulacje, znalazły się w stanie niepewności legislacyjnej.

Elon kontra cały system

Musk po raz pierwszy od przejęcia Twittera (dziś X) tak otwarcie zbuntował się przeciwko establishmentowi. W emocjonalnym wpisie zapowiedział utworzenie nowej centrowej partii i wsparcie finansowe dla kandydatów sprzeciwiających się ustawie Trumpa.

To coś więcej niż polityczna rozgrywka. To walka o to, kto zdefiniuje przyszłość Ameryki: technokratyczny wizjoner czy populistyczny lider z misją „obalania dyktatury elektromobilności”?

Zmiana tonu: od żartów do ataków

Kiedyś wspólne selfie, dziś osobiste ataki:

  • Trump wyśmiewa wygląd Muska z podbitym okiem („Czemu nie zakryłeś sińca makijażem?”),
  • Musk ripostuje insynuacjami o powiązania prezydenta z „aktami Epsteina” – co natychmiast podchwyciła Partia Demokratyczna, domagając się ich ujawnienia.

Wojna przenosi się więc z poziomu polityki na grunt osobistych oskarżeń, które mogą mieć dalekosiężne skutki prawne i medialne.

Co dalej?

Musk, mimo zapowiedzi wycofania się z polityki, nadal aktywnie publikuje manifesty, organizuje sondaże i… szykuje grunt pod nową partię. Trump z kolei próbuje przejąć narrację w prawicowych mediach, przedstawiając siebie jako strażnika rozsądnych wydatków publicznych.

Komentarz Kancelarii

Dla przedsiębiorców, inwestorów i obserwatorów rynku to sygnał ostrzegawczy:

  • Polityczne sojusze w USA mogą mieć ogromny wpływ na rynek,
  • Zmiany legislacyjne, nawet zapowiedziane w ramach kampanii, mogą przełożyć się na realne straty lub zyski w miliardach dolarów,
  • Przewidywalność otoczenia regulacyjnego staje się dziś największą wartością – zwłaszcza w sektorze nowych technologii.

Przewijanie do góry